Teraz popatrzmy z punktu widzenia każdego z bohaterów:
Zbyszek- zaprzyjaźnił się z Marzeną, znalazł z nią wspólny język. Uznał, że skoro Basia nie akceptuje jej charakteru i dość specyficznego sposobu bycia, to nie powinien marnować na nią czasu, skoro może go wykorzystać na dalsze pogłębianie relacji z Marzeną.
Basia- poczuła się zraniona, bo Marzena rozbiła przyjaźń jej i Zbyszka. Uważa, że przez uświadomienie "rywalce" jej reputacji, uda jej się odzyskać przyjaciela.
Marzena- nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. Fakt, że zaprzyjaźniła się ze Zbyszkiem, nie wpływa w żaden sposób na jego decyzje. Nikt nie będzie jej dyktował z kim ma się przyjaźnić.
To tak w skrócie. Rozumiem, że nie jestem w stanie dokładnie scharakteryzować tych osób, ale osobiście nie znam ich charakterów, a opisując ich nie chciałabym kierować się opiniami osób trzecich. Chciałam zwrócić tylko uwagę na kilka szczegółów, które dla mnie wydają się dość istotne:
-rzekomą "przyjaźń" zakończyły słowa "dalej tak nie mogę, koniec przyjaźni". Czy w takim razie słusznym jest nazywanie tak kruchej relacji przyjaźnią?
-które z nich tak naprawdę zachowało się słusznie? Oczywiste jest, że ich zdaniem sami postąpili najlepiej.
-jak zachowalibyśmy się sami w takiej sytuacji? Przecież w emocjach możemy robić różne, niekoniecznie dobre rzeczy.
- czy obwinianie samego siebie w takiej sytuacji jest dobrym rozwiązaniem? Czy zawsze warto mówić, że to ktoś ma racje?
Zapraszam Cię do refleksji. Uznajmy, że jest to swego rodzaju interpretacja. W końcu główną umiejętnością, jaką zdobywamy w szkole, jest właśnie umiejętność interpretacji utworu. Patrzymy z punktu widzenia bohaterów, opisujemy ich podejście do sytuacji. Będąc w szkole typem obserwatora, zdałam sobie sprawę, że książki można napisać o wszystkim. To nasuwa nam kolejne pytanie: czy to autorzy próbują pisać życiowe utwory, czy to my usilnie staramy się, aby nasze życie upodobniło się do tego książkowego?
Zapraszam Cię do refleksji. Uznajmy, że jest to swego rodzaju interpretacja. W końcu główną umiejętnością, jaką zdobywamy w szkole, jest właśnie umiejętność interpretacji utworu. Patrzymy z punktu widzenia bohaterów, opisujemy ich podejście do sytuacji. Będąc w szkole typem obserwatora, zdałam sobie sprawę, że książki można napisać o wszystkim. To nasuwa nam kolejne pytanie: czy to autorzy próbują pisać życiowe utwory, czy to my usilnie staramy się, aby nasze życie upodobniło się do tego książkowego?
Osobiscie wydaje mi sie ze to my robimy wszystko aby nasze zycie wygladalo niczym fabula swietnego filmu/serialu czy tez ksiazki! Nienawidze takich sytuacji kiedy zraniona dziewczyna idzie do drugiej jej wygarnac jaka to ona nie jest dlatego ze sie z kims "zaprzyjaznila" chociaz tak jak napisalas takiej relacji nie mozna nazwac przyjaznia w koncu przyjazn to cos co przetrwa bardzo wiele no ale.. dla wielu osob szczegolnie w gimnazjum osoba z ktora siedzimy na matmie to nasza najlepsza przyjaciolka/najlepszy przyjaciel.
OdpowiedzUsuńhahaha porownanie do szpitala psychiatrycznego wygralo hahahaa!
Versjada
Świetny post :)) Pozdrawiam i zapraszam na:
OdpowiedzUsuńmaggie-fashion-style.blogspot.com