piątek, 16 września 2016

"Koniec przyjaźni"

Jako, że jestem uczennicą, często bywam świadkiem rozmów moich rówieśników. Niektóre z nich są śmieszne, niektóre mniej, a innych często wolałabym nie słyszeć. Ostatnia z nich jednak bardzo mnie "zaintrygowała". Polegała ona mniej-więcej na tym, że pewna dziewczyna opowiadała drugiej, że Zbyszek (imiona zmienione na potrzeby wpisu), przez pogłębienie relacji z Marzeną, zakończył przyjaźń z Basią. Basia płakała przez Zbyszka, który mimo wszystko postąpił troszkę niedojrzale (mówić o dojrzałości w gimnazjum to jak mówienie o rozwadze pacjentów w szpitalu psychiatrycznym) wobec niej, dlatego też postanowiła pójść do Marzeny, aby powiedzieć jej co tak naprawdę o niej myśli i co ludzie o niej mówią.
Teraz popatrzmy z punktu widzenia każdego z bohaterów:
Zbyszek- zaprzyjaźnił się z Marzeną, znalazł z nią wspólny język. Uznał, że skoro Basia nie akceptuje jej charakteru i dość specyficznego sposobu bycia, to nie powinien marnować na nią czasu, skoro może go wykorzystać na dalsze pogłębianie relacji z Marzeną.
Basia- poczuła się zraniona, bo Marzena rozbiła przyjaźń jej i Zbyszka. Uważa, że przez uświadomienie "rywalce" jej reputacji, uda jej się odzyskać przyjaciela.
Marzena- nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. Fakt, że zaprzyjaźniła się ze Zbyszkiem, nie wpływa w żaden sposób na jego decyzje. Nikt nie będzie jej dyktował z kim ma się przyjaźnić.
To tak w skrócie. Rozumiem, że nie jestem w stanie dokładnie scharakteryzować tych osób, ale osobiście nie znam ich charakterów, a opisując ich nie chciałabym kierować się opiniami osób trzecich. Chciałam zwrócić tylko uwagę na kilka szczegółów, które dla mnie wydają się dość istotne:
-rzekomą "przyjaźń" zakończyły słowa "dalej tak nie mogę, koniec przyjaźni". Czy w takim razie słusznym jest nazywanie tak kruchej relacji przyjaźnią?
-które z nich tak naprawdę zachowało się słusznie? Oczywiste jest, że ich zdaniem sami postąpili najlepiej.
-jak zachowalibyśmy się sami w takiej sytuacji? Przecież w emocjach możemy robić różne, niekoniecznie dobre rzeczy. 
- czy obwinianie samego siebie w takiej sytuacji jest dobrym rozwiązaniem? Czy zawsze warto mówić, że to ktoś ma racje?
Zapraszam Cię do refleksji. Uznajmy, że jest to swego rodzaju interpretacja. W końcu główną umiejętnością, jaką zdobywamy w szkole, jest właśnie umiejętność interpretacji utworu. Patrzymy z punktu widzenia bohaterów, opisujemy ich podejście do sytuacji. Będąc w szkole typem obserwatora, zdałam sobie sprawę, że książki można napisać o wszystkim. To nasuwa nam kolejne pytanie: czy to autorzy próbują pisać życiowe utwory, czy to my usilnie staramy się, aby nasze życie upodobniło się do tego książkowego?

2 komentarze:

  1. Osobiscie wydaje mi sie ze to my robimy wszystko aby nasze zycie wygladalo niczym fabula swietnego filmu/serialu czy tez ksiazki! Nienawidze takich sytuacji kiedy zraniona dziewczyna idzie do drugiej jej wygarnac jaka to ona nie jest dlatego ze sie z kims "zaprzyjaznila" chociaz tak jak napisalas takiej relacji nie mozna nazwac przyjaznia w koncu przyjazn to cos co przetrwa bardzo wiele no ale.. dla wielu osob szczegolnie w gimnazjum osoba z ktora siedzimy na matmie to nasza najlepsza przyjaciolka/najlepszy przyjaciel.
    hahaha porownanie do szpitala psychiatrycznego wygralo hahahaa!

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post :)) Pozdrawiam i zapraszam na:
    maggie-fashion-style.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń